Nasze prywatne śledztwo trwa i nabiera rumieńców. Telefony dzwonią, internet huczy, bo każdy w tej naszej historii odnajduje swoje przeżycia. A  ja, tak całkiem po „babsku ” powiem, iż myślałam, że tylko mój Piter ma takiego „bzika ” ! Rozmowy oszukanych miłosników zabytkowych aut to jakiś magiczny kod, niezrozumiały język przyjaźni, niewidzialne fluidy zrozumienia. To nie są naiwni, prości ludzie, o skomplikowanej, niezrozumiałej naturze, tylko wrażliwi, ufni, uczciwi właściciele pojazdów „z duszą”, którzy nie znają mataczenia, oszustwa,krętactwa . Oni chcą cieszyć się widokiem swoich aut. Nietety, niektórzy juz nie zobaczą swoich samochodów, a ci , co mają więcej szczęścia zabiorą swoje, zdekompletowane obiekty westchnień i będą marzyć o uczciwym warsztacie z rzetelnym mechanikiem. 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here